Start arrow Blog Obserwacyjny arrow 2007.09.30 Montaż Takahashi EM200
2007.09.30 Montaż Takahashi EM200
takahashi em200

Miałem wczoraj okazję bliżej zapoznać się z montażem Takahashi EM200. Wyjechaliśmy z kolegą Michałem kawałeczek za miasto by przetestować ustawianie lunetki biegunowej w tym montażu w warunkach bojowych, czyli w terenie przed realnymi obserwacjami.

Montaż EM200 od dawna był moim marzeniem - z tego co poczytałem w internecie, wydawał mi się optymalnym rozwiązaniem dla astronoma-amatora. Spory udźwig (do 18 Kg dla astrofotografii), doskonała precyzja i prowadzenie, wykonanie klasyczne dla Takahashi. Same plusy, wydawało się, że nie ma żadnych wad. Prócz ceny, rzecz jasna.

Nigdy wcześniej nie miałem okazji zobaczyć tego montażu "na żywca" i wczoraj przeżyłem mały szok - on wcale nie jest średni! Jest duże i ciężki!

-->

Gdybym chciał porównać montaż EM200 do montażu który znam najlepiej czyli Tal MT3S, to śmiało mogę powiedzieć, że EM200 jest co najmniej dwa razy większy. Albo i trzy razy większy. Tuba Tal 200K powieszona na EM 200 wydawałaby się zupełnie nie na miejscu - zbyt mała jak na taki montaż. Za to obserwacje byłyby prawdziwą przyjemnością - montaż Takahashi EM 200 jest wspaniały. Po prostu.

Podobnie jak inni koledzy interesujący się astronomią, przez te parę lat miałem kontakt ze sporą ilością sprzętu. I zawsze, ale to zawsze było "coś", co przeszkadzało cieszyć się niebem i obserwacjami. Montaż Takahashi był pierwszym, który działa tak, jak chciało by się, by działał. Jak ta przysłowiowa lodówka - stawiasz lodówkę i nie spodziewasz się żadnych cudów, Ma stać i chłodzić. koniec, Kropka.

Tak właśnie działa Takahashi EM200 - bez niespodzianek, płynnie, stabilnie. Perfekcyjnie.
Gdy dotykasz i pracujesz z głowicą paralaktyczną tej klasy, nie ma wątpliwości i pytań o cenę - to musi tyle kosztować i tyle.

Michał dysponuje oryginalnym, dużym (long) trójnogiem do tego montażu. Piszę "dużym", bo Takahashi produkuje też drugi, mniejszy - ale duży, choć w mieszkaniu wydaje się naprawdę duży, w polu pod gołym niebem z zamontowanym na nim montażem i teleskopem jest w sam raz. Ani trochę zbyt wielki. Drewniany trójnóg jest bardzo lekki, ale wyjątkowo sztywny i stabilny, spinany na klamry zaciskowe Shimano.

W pierwszej chwili mnie to zdziwiło i rozśmieszyło - po chwili przyszło otrzeźwienie - a jaki sposób zacisku byłby w tym przypadku lepszy i skuteczniejszy? Nakrętki 12? Gdybym składał kolejny rower, nawet bym się nie zastanawiał - klamry Shimano są najlepsze.

pilot do montażu EM 200 Montaż składa się z trzech, podstawowych elementów: drewnianego trójnoga, siodła spinającego nogi będącego podstawą dla głowicy i samej głowicy. Głowica EM200 jaką posiada Michał jest wyposażona w system Go-TO Temma. Fizycznie, jest to mała metalowa puszka przytwierdzona do boku głowicy. Do niej, podczepia się odpowiednimi kablami pilota (który cho wygląda dziwnie, jest wyjątkowo poręczny) i komputer z odpowiednim programem typu planetarium. My posłużyliśmy się laptopem Toshiba L30-10W (który nie pozwala przyciemni odpowiednio ekranu do nocnych obserwacji) i programem The Sky 6. Program The Sky nie wygląda aż tak przyjaźnie jak mój ulubiony Cartes duCiel, ale w połączeniu z montażem Em200 i GoTo Temma działa kapitalnie!

Po ustawieniu lunetki biegunowej, odnaleźliśmy przez teleskop pierwszy obok jasny obiekt - to była Kapella. Odnaleźliśmy Kapellę w TheSky6 i wybraliśmy opcję Sync. Program porozumiał się z GoTO Temma i kolejny obiekt wskazaliśmy już bezpośrednio na ekranie komputera. Montaż przesunął się i po 15 sekundach oglądaliśmy M38, mało efektowną gromadkę otwartą. Warunki obserwacyjne były słabe, więc nie nastawialiśmy się na jakieś większe oglądanie. Kolejnym obiektem był Księżyc, który prezentował się średnio z racji bardzo dużej fazy.

I teraz ciekawostka: Montaż Takahashi EM200, poruszając się po niebie do wybranych przez nas obiektów nie porusza się tak, jak człowiek tego oczekuje. Przykładowo: gdy wybraliśmy M38 a zaraz po tym M36, to pomimo tego, że te dwa obiekty są położone bardzo blisko siebie - teleskop obrócił się dookoła swojej osi by pokazać ten drugi obiekt. Takich niespodzianek dostarczył nam jeszcze ze dwa razy i niestety, musieliśmy zakończyć obserwacje, bo montaż odmówił dalszej współpracy. Napęd w jedne osi przestał działać, chociaż w drugiej działał nadal. Jesteśmy przekonani, że to rozładowany akumulator jest tego przyczyną. Michał miał go naładować i sprawdzi, ale jeszcze nie dostałem od niego sygnału w tej sprawie.

em200 temma2em200 temma2

 
następny artykuł »
AstroFotorgrafia Planetarna 2012